Dodaj swoje ogłoszenie (anons) || Więcej ogłoszeń
Strona główna
OPOWIADANIA:
Braciszek
Seks z chłopakiem siostry
Sypialnia kuzynki
Zaskoczona córeczka
Jak chłopcy ujeżdzali mi żonę
Córeczka
Z siostrą w łazience
Po szkole
Taniec erotyczny
Piękna studentka
Niespodziewana przygoda
Stara miłość
Turniej brydżowy
Impreza rodzinna
Zapłata za kurs
Czułam się dziwką
Agnieszka Wesele
Peter i Stepowe Konie
Urlop w Długopolu
Mama Pawła
Przygody Moniki- ciąg dalszy
Agata i ja
Magda 16
Tak się spuścić
Toaleta w kawiarni
Klapsy w pupę
Sny erotyczne
W autobusie
Fantazje o żonie dziwce
Pod nosem chłopaka
Córeczka
Noc przyjemności
Zielona szkoła
Zakończenim roku szkolnego
Malowanie u cioci Izy
Odwiedziny szwagierki
Młode cycatki
Jezioro
List od Beaty
Córka szefa
Koleżanka mamy
Gosposia
Bibliotekarka
Podglądacz
Instruktorka
Sex u lekarza
Dyrektorka na basenie
Kuzynka Monisia
Wywiadówka
Kąpiel Joanny
Matka kolegi
Czerwcowa wyprawa
Moje wesele
Szkolne zabawy
Nauczycielka od niemieckiego
Pani
Matka i córka
Przyłapana
Czystość aż do ślubu?
Walentynkowy samochód
Wyprawa na ryby
Tirówki
Moi studenci
Pani z agencji
Korepetycje
W autokarze
Wibrator
U Marka
Iza
Poznać lesbijki
Ankieter
Bez zbednych słów
Słodkie gody
Mała orgia
W pociągu
Bankiet
Pełna oddanie
Sauna pełna rozkoszy
17-letnia Bogini
Ciocia Ania
Piątkowy wieczór
Na tygrysiej skórze
Karina
Kawa jak afrodyzjak
Działkowe zabawy
Zdrada przez pomyłkę
Moje siostry II
Moje siostry
Pobożna dzieweczka
Masaż kręgów i nie tylko
Sylwester
Walentynki
Pijana koleżanka
Ehh miałam pecha
Trzech Budrysów
Masażyści i zabawki
Górksa przygoda z kuzynką
W pracy
Bal maturalny
Pierwszy trójkąt
Sąsiad
Zaplanowany seks
Tango w Pałacu
Szwagierka
Po weselu na dwa baty
Pierwszy raz w akademiku
Wakacje u Natalii
Dawna koleżanka

Peter i Stepowe Konie



Jak każdemu z nas, pracującemu na tzw. etacie przysługuje urlop. Ze względu na charakter pracy nie zawsze udawało mi się ten urlop wykorzystywać w całości, tym sposobem mam jeszcze ponad połowę z poprzedniego roku. Dlatego w tym roku zaplanowałam go na wrzesień, i to na cały prawie miesiąc. Wykupiłam sobie w Długopolu, w jednym z ośrodków od 03 września klasyczny turnus 3-tygodniowy z zabiegami.
Założyłam sobie, że urlop spędzę „grzecznie”, dlatego chciałam tuż przed nim zrobić coś specjalnego. Zdecydowałam się na wyjazd do Petera. Kiedyś przyszedł od niego list zapraszający mnie do Berlina. W liście tym wyjaśnia, że przeanalizował sobie to, o czym rozmawialiśmy podczas mojego pobytu, porozmawiał z kolegą o którym mi wspominał.
Z rozmowy tej wynika, że w tej chwili Berlin stał się centralnym ośrodkiem erotyki. Przyjeżdżają do niego osoby z całej Europy Wschodniej, łącznie z szeroko rozumianej Rosji. Przyjeżdżają zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Dlatego w Berlinie i wokół niego powstało szereg miejsc zapewniających odpowiedni poziom rozrywki erotycznej. On przeanalizował i sprawdził kilka takich miejsc. Ma odpowiednią wiedzę, co i gdzie się dzieje. Dlatego na początek proponuje mi spotkanie w pewnym klubie ze Stepowymi Końmi.
Odpowiadając mu na ten list, w pierwszej chwili zrezygnowałam z tego wyjazdu, wyjaśniając, że obawiam się jego arogancji i brutalności. Dodatkowo, wyjaśniałam, że nie wiem, co kryje się pod pojęciem „Stepowe konie” i skąd u niego nagle zainteresowanie Stepem. Była to oczywiście pewnego rodzaju kokieteria, bo gdzieś głęboko we mnie była taka tęsknota za jakimś spotkaniem o określonym poziomie brutalności, jak również korciło mnie, myślę, jak każdą kobietę, coś nowego
Otrzymałam od niego odpowiedź, że uważa ten argument za śmieszny, po przecież kilka klapsów to żadna agresja, natomiast Stepowy Koń charakteryzuje się dużą wytrzymałością, jest w stanie długo biec w stepie. A jego zainteresowanie Stepem wynika z jego pochodzenia, jest wnukiem Austriaczki i Kozaka Dońskiego, który dzięki niej tylko cudem uniknął śmierci w końcowej fazie wojny, a którzy po wojnie przenieśli się do Niemiec.
Takie wyjaśnienie zaintrygowało mnie przede wszystkim w kwestii pochodzenia oraz niewiele mi rozjaśniło w głowie w kwestii Stepowych Koni, ale ciekawość kobieca wzięła górę i stąd przed swoim wyjazdem na urlop postanowiłam pojechać do niego.
Nie chciałam jechać własnym samochodem, ale nie chciałam też lecieć samolotem, bo tracę dużo czasu na dojazd do lotniska, więc chciałam jechać autobusem lub pociągiem. Okazało się, że nie jest to takie proste, bo autobusy jeżdżą tylko nocą, a połączenia pociągowe też nie są zbyt dogodne. W ostateczności zdecydowałam się, że pojadę z piątku na sobotę nocnym autobusem, który jest rano w Berlinie. Da mi to możliwość jeszcze długiego wypoczynku, a wracać popołudniowym pociągiem w niedzielę, tym sposobem wieczorem jestem już w domu.
Jak zaplanowałam, tak zrobiłam. Mając dużo urlopu wzięłam go już od 29 sierpnia po to, aby zrobić sobie ten wyjazd do Berlina, wrócić, trochę odpocząć, pozałatwiać jeszcze to co trzeba i spokojnie wyjechać na wypoczynek. Wsiadłam do autobusu około 23-ciej, nawet nie był przepełniony i w Berlinie byłam na 6-tą rano. Peter odebrał mnie z dworca, pojechaliśmy do domu, na stole stał talerzyk z kanapkami i termos z kawą. Zaraz po wejściu podał mi filiżankę, łyknęłam kilka łyków, ale stwierdziłam, że po podróży musze się trochę odświeżyć.
Peter wziął moją torbę, poszliśmy do sypialni, on wrócił do kuchni a ja rozebrałam się, wzięłam koszulkę nocną i poszłam do łazienki. Kiedy już umyta otworzyłam drzwi łazienki, on stał już przy niej, jedną ręką chwycił mnie za głowę, drugą ręką zerwał ze mnie koszulkę, mówiąc – po domu masz chodzić nago, a teraz do łóżka. W tym momencie ujrzałam tą jego dzikość w oczach, więc nie stawiając oporu położyłam się, on w tym czasie już zdejmował szorty i ujrzałam tę niesamowitą jego pałkę. Przez moment pomyślałam, że nieźle się zaczyna, ale na dłuższe myślenie nie było czasu, bo już po chwili sadowił się z nią w moim gniazdku.
Nie jestem w stanie powiedzieć, na czym polega specyfika tej pałki, ale jest ona jakaś inna. Niby bardzo sztywna, a jednocześnie pulchna.
Tak czy inaczej, wypełnił mnie w całości, po chwili Cipka puściła soki namiętności, a ja zaczęłam pojękiwać wobec narastającego podniecenia. Widziałam go przed sobą, jak ma przymrużone oczy i spręża się, aby wbić się we mnie jak najmocniej. Aż przyszedł moment tego pełnego podniecenia, ja odlatywałam w pełnym orgazmie, a on wykonywał ostatnie pchnięcie, po czym strzelił mocnym strumieniem. Jeszcze przez moment tkwił we mnie, ale po chwili wstał i poszedł do łazienki. Ja zwinęłam się „w fasolkę”, trzymając ręce na brzuchu jeszcze przez moment przezywałam to zbliżenie. Przez chwile pomyślałam, zaczął po swojemu, brutalnie, ale to co teraz czułam nie da się opisać.
Peter wyszedł z łazienki, spojrzał na mnie, powiedział, wracam o 17-tej, to tego czasu możesz spać i jeść, jedzenie jest w lodówce. Wolno podniosłam się i poszłam się myć. Kiedy wyszłam z łazienki, już go nie było. Poszłam do kuchni, zjadłam kanapki, dopiłam kawę i wróciłam do łóżka. Kiedy usnęłam, nie wiem, ale obudziłam się, to było po 12-tej. Miałam jeszcze dużo czasu do jego powrotu, więc poszłam do kuchni, coś przekąsiłam i postanowiłam pojechać do miasta.
Szykując się do przyjazdu, przejrzałam plan Berlina, w Internecie poszukałam odpowiednich adresów i po kilku minutach już byłam w mieście. Bez problemów trafiłam do tych specyficznych miejsc, głównie chodziło mi o sklepy z akcesoriami erotycznymi. Przeszłam kilka sklepów, rozeznałam się i po niewielkim namyśle zaczęłam kupować. Kupiłam dwie pary ładnych majteczek lateksowych, bardzo mocno opinających ciało, 3 „zabawki” dla Cipki i 3 „zabawki” dla Pupy.
Tak zaopatrzona szybko wróciłam do domu, zdążyłam się jeszcze zdrzemnąć, ale w pewnym momencie usłyszałam otwieranie drzwi. Już po chwili Peter był w sypialni i szybko rozbierał się. Nie miałam najmniejszej wątpliwości, że za moment będzie we mnie. Rozsunęłam szeroko nogi, dając mu możliwość swobodnego wejścia. Po chwili było to, co rano. Wszedł we mnie, a ja już doznałam tak dużego podniecenia, że tylko jęczałam, przyjmując każde jego pchnięcie. Ponownie wyczułam, kiedy zbliżał się do końca, ja już wcześniej łapałam skurcze pełnego orgazmu. Strzelił we mnie, a ja skwitowałam to donośnym krzykiem. Powtórzyły się zabiegi higieniczne i po paru minutach siedzieliśmy przy stole w kuchni pijąc kawę. I to w nim jest najdziwniejsze. W tym momencie był wyjątkowo ciepłym, uprzejmym mężczyzną.
Popijając kawę, zapytałam, czy może mi powiedzieć kilka zdań dotyczących jego pochodzenie. W kilku zdaniach opowiedział mi historie swojej Babki i Dziadka, oficera Armii Czerwone, Kozaka z nad Donu. Dlatego płynie w jego żyłach jakaś część kozackiej krwi. No cóż, jak to w życiu bywa, wyjątkowo kręte są ścieżki naszego życia, szczególnie podczas takich sytuacji, jak wojna. Ale teraz, kiedy są już inne czasy, szczególnie tam na wschodzie, razem z Matka i Ojcem kilka razy jeździli do rodzinnych stron Dziadka. Stąd też ma bardzo różne kontakty z ludźmi ze wschodu, którzy przyjeżdżają na zachód. Zdecydowana większość jedzie dalej, do Francji i Anglii, ale nie mało osób jest takich, które chcą pozostać w Niemczech. I właśnie Berlin stał się jednym z takich miejsc, gdzie przebywa wiele osób z tamtego obszaru, szukając różnego rodzaju zajęcia. Między innymi w erotyce. Dlatego mógł mi przygotować takie spotkanie.
I praktycznie na tym się nasza rozmowa skończyła. Ale uświadomiła mi ona, że ma on jakieś kontakty z tym, powiedzmy, mniej oficjalnym światem. Po swoich wyjaśnieniach zapytał, co ja robiłam przez cały dzień. A ja zamiast powiedzieć, że cały czas spałam, pochwaliłam się, że byłam w mieście i kupiłam kilka „zabawek” No cóż, niestety, nie umiem kłamać i wypaplałam się. Poprosił o pokazanie i przez dłuższą chwilę im się przyglądał, ale po chwili odłożył, niczego nie komentując. Nie było czasu dalej się nad tym zastanawiać, bo zbliżała się godzina 19-ta i przyszedł czas wyjazdu w zaplanowane miejsce. Zapytałam, jak się mam ubrać, odpowiedź była prosta, tak, aby się szybko rozebrać. To też załączyłam tylko majteczki, sukienkę wkładaną przez głowę, na to zarzuciłam sweterek i pojechaliśmy. Zajechaliśmy pod posesję, automatycznie otworzyła się brama i podjechaliśmy pod budynek. Był to duży budynek typu willowego, wysoki parter i piętro, z zamieszkałym poddaszem, bo w oknach świeciło się światło.
Otworzyły się drzwi i ujrzałam wysokiego mężczyznę o wyraźnych, wschodnich rysach. Poprowadził nas na piętro, tam weszliśmy do niewielkiego, gustownie urządzonego pokoiku.
Peter polecił mi rozebrać się i czekać, a sam wyszedł. Po chwili wrócił, mówiąc – chodź. Nie da się ukryć, w tym momencie miałam trochę tremę, ale nie było już czasu na zastanawianie się. Weszliśmy do dużego pokoju, w którym panował dosyć duży półmrok, ściany były zdobione w ornamenty wschodnie. Pod ścianami kanapy i inne meble. Trudno mi się było dobrze przyjrzeć, bo wzrok jeszcze nie przyzwyczaił się do tego oświetlenia, ale zauważyłam, że siedzi na nich kilku mężczyzn.
Peter poprowadził mnie na środek pokoju mówiąc coś do siedzącego naprzeciwko mężczyzny. Znam język rosyjski, ale to nie było po rosyjsku. Najprawdopodobniej było to po ukraińsku, bo chwytałam poszczególne słowa. Jeżeli dobrze zrozumiałam, to poinformował tego mężczyznę, że przyprowadził „klacz”, która życzy sobie być ujeżdżana przez jego „ogiery”.
Po takim oświadczeniu wszyscy wstali i zbliżyli się do mnie. Nie da się ukryć, miałam strach w oczach, bo naliczyłam ośmiu mężczyzn. Podeszli do mnie i dłuższą chwilę mi się przyglądali.
Z wymiany zdań zorientowałam się, że ten jakby ubolewa nad moją posturą, mówiąc, że taka drobna. Peter stwierdził, że drobna, ale również wytrzymała.
Obaj mężczyźni uśmiechnęli się, po czym odsunęli się na boki a na środek pokoju wjechał stolik, ale nie zwykły. Miał on uformowany zagłówek, tak, że można było na nim się wygodnie ułożyć. Peter dał mi znać i podeszłam do niego, a on pomógł mi na nim usiąść. Wówczas przystąpili do mnie pozostali mężczyźni i pomagając mi się ułożyć, przesunęli biodra do brzegu, rozsunęli nogi na boki a ręce za głowę. Gdy już sprawdzili, że odpowiednio leżę rozsunęli się i zaczął zbliżać się do mnie mężczyzna nawet niezbyt wysoki, ale za to wyjątkowo krępej postury. Rozpiął coś w rodzaju płaszcza i chwycił w dłoń sterczącą już pałkę. Mając lekko uniesiona głowę wydawało mi się, że nie jest ona zbyt pokaźna, ale kiedy zaczął ją lokować w Cipce, zorientowałam się, że nie jest ona wcale taka malutka. Przystawił mi ją do gniazdka, po czym rękoma chwycił mnie za biodra i mocno pchnął.
Jęknęłam, kiedy we mnie wchodził, ale po chwili już było dobrze. No i zaczęło się, wypełnił mnie do końca, czułam go bardzo mocno w sobie, a on tylko wysuwał się i wsuwał. Teraz dopiero zrozumiałam, co oznacza „Stepowy koń”. Nigdzie tam nie było zegarka, ale trwało to już dosyć długo. Cipka puszczała mocno soki namiętności, ja cała odjeżdżałam w pełnym podnieceniu, a on nic, tylko wchodzi i wychodzi. Ja już jęczę w pełnym orgazmie, a on nie zamierza wcale kończyć. Moje jęczenie przechodzi już na coraz to wyższe tony, przychodzi skurcz za skurczem, a on dalej. Ja już kręcę głową na lewo i prawo, brzuch faluje, jakby przyszedł sztorm, a on dalej. Doszłam już do takiego stanu podniecenia, że tylko jęczałam, czując, jak we mnie już się wszystko gotuje. Aż przyszedł moment, kiedy i on jęknął, strzelił we mnie i wolniutko wysunął się.
Mężczyźni, trzymający mi nogi opuścili je i mogłam usiąść. Peter i jeszcze jeden poprowadził mnie do pokoju, w którym byłam i pozwolili mi usiąść. Dostałam coś do picia, po czym Peter poinformował mnie, że tam za drzwiami jest łazienka i mam się iść umyć, bo za chwile wracam do tamtego pomieszczenia. Nie było wyjścia. Chwiejąc się na nogach poszłam i przez dłuższą chwile stałam pod natryskiem. Myjąc się, czułam, jak we mnie jeszcze się wszystko gotuje, ale przede wszystkim czułam trochę zmęczoną już Cipkę. Wytarłam się i wyszłam do pokoju. Dostałam od Petera ponownie szklankę z piciem, a jak wypiłam, wziął mnie za rękę i ponownie poprowadził do tamtego pokoju.
Ale po wejściu do niego stwierdziłam pewna zmianę sytuacji. Na podłodze rozciągnięty był dywan, a na nim coś, co przypominało siodło. Peter pokazał mi, że mam uklęknąć i przełożyć swoje ciało przez to siodło. Można powiedzieć, że znalazłam się w popularnej pozycji od tyłu. Po chwili poczułam, że ktoś mocniej rozsuwa mi nogi, przyciąga bliżej biodra, a za moment już czułam, jak następna pałka wciska się w Cipkę. Odwróciłam głowę i ujrzałam za sobą równie krępego mężczyznę, jak poprzedni, ale wsuwana we mnie pałka była zdecydowanie większa. Pomógł sobie trochę ręką, wsunął się, ja jęknęłam, czując, jak się we mnie rozpycha, on chwycił mnie za biodra
i zaczęło się.
Tak, jak poprzednim razem, tak i tym razem nie byłam w stanie określić, jak długo trwało to zbliżenie. Ja doszłam do pełnego orgazmu, mając swobodne ręce, biłam nimi o dywan, a on wbijał się we mnie i końca nie było widać. Ja już nie jęczałam, wręcz szlochałam z bólu i namiętności, ale to nie dawało żadnego efektu. Wysuwał się i wsuwał, a ja miałam już wrażenie, że za moment wyjdzie mi gardłem. To było rzeczywiście coś niesamowitego. O tak długim zbliżeniu to nawet nie słyszałam. Doszłam już do takiego stanu podniecenia, że prawie mdlałam. Aż w pewnym momencie jedną rękę przełożył na splot pacierzowy, druga ręką chwycił mnie za czubek głowy i tak ściągając mnie do siebie, strzelił we mnie. Rozdarłam się, bo bolała głowa, ale też poczułam bardzo mocny wytrysk i wszystko skończyło się.
On się wysunął i poszedł, a ja leżałam kompletnie wyczerpana, nie mając siły się podnieść. Widząc to Peter podszedł do mnie, pomógł mi wstać, aczkolwiek jest to pojęcie względne i przy jego pomocy doszłam do łazienki. Tam, mocno opierając się o ścianę, umyłam się na tyle, aby móc pójść do domu. Przyjechaliśmy, ja już nie mając kompletnie na nic siły, a przede wszystkim czując mocno zmęczoną Cipkę położyłam się do łóżka. Peter kurtuazyjnie poszedł spać do drugiego pokoju. Położyłam się w łóżku, ale nie mogłam znaleźć sobie pozycji, aby się ułożyć. Bolało krocze, bolało podbrzusze. Trudno powiedzieć, jak długo trwało to przekładanie się z boku na bok, ale jakoś usnęłam.
Obudziłam się, w pierwszej chwili nie bardzo wiedziałam, która godzina, ale było już widno. Spróbowałam wstać, ale nie było to takie proste. Bolało mnie całe podbrzusze. Wolniutko poszłam do łazienki i próbowałam ciepłą wodą trochę się rozmasować Niby pomogło, ale nie za wiele. Wróciłam do łóżka, okazało się, że jest dopiero 6-ta godzina, zwinęłam się w „fasolkę” i chyba przysnęłam. Obudził mnie dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek, była 9-ta.
W pierwszej chwili w ogóle mnie to nie interesowało, ponownie przykryłam się kołdrą i dalej leżałam.
Ale już za chwilę sytuacja diametralnie zmieniła się. Do sypialni wszedł Peter i jeszcze jeden mężczyzna, może niezbyt wysoki, ale bardzo barczysty, po czym Peter podszedł do łóżka, jednym ruchem ręki zerwał ze mnie kołdrę i wskazując na mnie ręką bardzo szybko coś powiedział, można powiedzieć, w swoim narzeczu. Ja nie bardzo wiedziałam, o co chodzi, ale po chwili wszystko było już jasne. Peter stwierdził, że on z kolegą przyszli dokończyć wczorajszą jazdę.
Ja próbowałam bronić się, mówiąc, że umawialiśmy się tylko na wczorajszy dzień, a dzisiaj ja nie chcę żadnych zbliżeń, ponieważ wszystko mnie boli. Kończąc tę wypowiedź popełniłam błąd, odwracając się na łóżku do niego tyłem. Po chwili poczułam bardzo mocnego klapsa w Pupę, chwycił mnie za włosy, mówiąc, że mam natychmiast podnieść się na kolana. Spojrzałam, zobaczyłam w oczach tę jego dzikość, więc już posłusznie uniosłam się na rękach, wystawiając do góry Pupę.
Peter błyskawicznie znalazł się za mną, mocno rozsunął mi nogi i już po chwili był we mnie. Już wcześniej zastanawiałam się, ale w dalszym ciągu nie wiem, na czym polega fenomen tej jego pałki. Ta pałka jest jakaś niesamowita, już po chwili Cipka puściła swoje soki a ja zaczęłam się mocno podniecać. To podniecenie narastało, a kiedy już byłam bardzo mocno podniecona, poczułam, że on zaczyna szczytować. Mój mocny jęk potwierdził moment, kiedy we mnie strzelił. Pchnął mnie jeszcze może dwa razy, po czym się wysunął, mówiąc do mnie – idź się szybko umyć.
Nie chcąc już dalej zadrażniać sprawy poszłam do łazienki, szybko się opłukałam i jeszcze dobrze nie wytarta wróciłam do sypialni. Peter pokazał mi, że mam się położyć na łóżku, rozchylając nogi. Ledwo zdążyłam się ułożyć, kiedy na łóżko zaczął wchodzić ten kolega, trzymając w ręku gotowa do wsadzenia mi swoja pałkę. Spojrzałam, nie była to zbyt mała, o czym się przekonałam po chwili. Wszedł we mnie bardzo mocno, dobijając swoje spojenie łonowe bardzo mocno do Cipki. Jęknęłam z bólu, ale po chwili poczułam, że Cipka się trochę rozluźniła i zaczęłam czuć narastające podniecenie, kiedy systematyczne wbijał się we mnie. Był bardzo mocny, ale nie był to „Stepowy koń” i po kilku, bardzo mocnych pchnięciach poczułam, że jeszcze mocniej sztywnieje i po chwili strzelił we mnie. Ja mocno jęknęłam, dochodząc do dużego odlotu.
Wysunął się, ja zwinęłam się w „fasolkę”, a on poszedł do łazienki. Kiedy ja już się umyłam
i poszłam do kuchni, po koledze Petera nie było już śladu, na stole czekała na mnie pachnąca kawa, przy nim siedział Peter natomiast swoim słodkim, bardzo grzecznym głosem zaproponował spacer po Berlinie. Tym razem się zbuntowałam, powiedziałam, że idę do sypialni, musze przed podróżą jeszcze wypocząć natomiast pod żadnym pozorem ma mi nie przeszkadzać.
Chyba udało mi się to na tyle stanowczo powiedzieć, bo zaakceptował, w ogóle nie komentując. Całe to zamieszanie trwało ponad godzinę, więc odchodząc, poprosiłam, gdybym zaspała, obudź mnie o trzynastej, bo musze się spakować, coś zjeść i iść na dworzec. Skwitował krótkim – dobrze, ja poszłam do sypialni i wtuliłam się w kołdrę. Usnąć po tym wszystkim, to ja nie usnęłam, trochę mocno czułam podbrzusze po tych ich „występach” ale trochę się zdrzemnęłam. Była to dosyć nerwowa drzemka, kilka razy przekręcałam się z boku na bok, aż w pewnym momencie spojrzałam na zegarek, była za piętnaście pierwsza.
Wstałam, umyłam się, popakowałam rzeczy i wyszłam z sypialni. Peter w swoim pokoiku coś robił na komputerze. Usłyszał mnie, więc zaraz przyszedł do mnie, do kuchni, mówiąc, żebyśmy napili kawy, a po niej pojedziemy do miasta na obiad i z obiadu już prosto na dworzec. Mówił to tak, jak kilka godzin wcześniej nic się nie stało. W tym momencie doszłam do wniosku, że „ ten typ tak ma”. Wypiliśmy kawę, rozmawiając zupełnie swobodnie o zupełnie mało znaczących sprawach, po kawie ja dopakowałam się, wzięłam swoje rzeczy, zeszliśmy do samochodu i pojechaliśmy na obiecany obiad.
Ciąg dalszy przebiegł już zupełnie normalnie. Była sympatyczna bawarska restauracja, było bardzo smaczne jedzenie, o stosownej porze pojechaliśmy na dworzec, i tu miła niespodzianka. Na dworcu czekał na mnie ten jego kolega, otrzymałam bukiet róż opakowanych w piękne pudełko. Panowie wsadzili mnie do pociągu i pomachali, kiedy odjeżdżał. Miałam pierwsza klasę, ale i tak w przedziale było nas trzy osoby, spokojnie ułożyłam się na fotelu i zamknąwszy oczy jeszcze raz przezywałam ten cały wyjazd. Szczęśliwie dojechałam do domu, kwiaty włożyłam do wazony, rzeczywiście piękne, weszłam pod prysznic, opłukałam się i położyłam spać. Dłuższą chwilę leżałam, ale usnęłam. Obudziłam się wcześnie rano, bo był to poniedziałek. Ale po chwili do mnie dotarło, że mam już urlop i nie musze nigdzie wstawać. Więc ponownie owinęłam się w kołdrę i poszłam dalej spać.
Tak zakończył się mój wyjazd do Petera. „Stepowe konie” były niesamowite, Peter, jak zawsze bardzo dobry, a że przy tym były pewne „niespodzianki”. No trudno, taki jest urok spotkań z Peterem i jeżeli podejmę decyzję następnego wyjazdu, to z tym się trzeba liczyć. Teraz już standardowe stwierdzenie. Opowiadanie to jest relacją moich osobistych doznań i przeżyć. Jakakolwiek zbieżność faktów lub sytuacji jest absolutnie przypadkowa i niezamierzona.
o2u.pl - 
darmowe liczniki