Dodaj swoje ogłoszenie (anons) || Więcej ogłoszeń
Strona główna
OPOWIADANIA:
Taniec erotyczny
Piękna studentka
Niespodziewana przygoda
Stara miłość
Turniej brydżowy
Impreza rodzinna
Zapłata za kurs
Czułam się dziwką
Agnieszka Wesele
Peter i Stepowe Konie
Urlop w Długopolu
Mama Pawła
Przygody Moniki- ciąg dalszy
Agata i ja
Magda 16
Tak się spuścić
Toaleta w kawiarni
Klapsy w pupę
Sny erotyczne
W autobusie
Fantazje o żonie dziwce
Pod nosem chłopaka
Córeczka
Noc przyjemności
Zielona szkoła
Zakończenim roku szkolnego
Malowanie u cioci Izy
Odwiedziny szwagierki
Młode cycatki
Jezioro
List od Beaty
Córka szefa
Koleżanka mamy
Gosposia
Bibliotekarka
Podglądacz
Instruktorka
Sex u lekarza
Dyrektorka na basenie
Kuzynka Monisia
Wywiadówka
Kąpiel Joanny
Matka kolegi
Czerwcowa wyprawa
Moje wesele
Szkolne zabawy
Nauczycielka od niemieckiego
Pani
Matka i córka
Przyłapana
Czystość aż do ślubu?
Walentynkowy samochód
Wyprawa na ryby
Tirówki
Moi studenci
Pani z agencji
Korepetycje
W autokarze
Wibrator
U Marka
Iza
Poznać lesbijki
Ankieter
Bez zbednych słów
Słodkie gody
Mała orgia
W pociągu
Bankiet
Pełna oddanie
Sauna pełna rozkoszy
17-letnia Bogini
Ciocia Ania
Piątkowy wieczór
Na tygrysiej skórze
Karina
Kawa jak afrodyzjak
Działkowe zabawy
Zdrada przez pomyłkę
Moje siostry II
Moje siostry
Pobożna dzieweczka
Masaż kręgów i nie tylko
Sylwester
Walentynki
Pijana koleżanka
Ehh miałam pecha
Trzech Budrysów
Masażyści i zabawki
Górksa przygoda z kuzynką
W pracy
Bal maturalny
Pierwszy trójkąt
Sąsiad
Zaplanowany seks
Tango w Pałacu
Szwagierka
Po weselu na dwa baty
Pierwszy raz w akademiku
Wakacje u Natalii
Dawna koleżanka

Córeczka



Pan Romcio pojawiał się w domu moich rodziców odkąd pamiętam. Zawsze
nienagannie ogolony, pachnący wodą kolońską. Nigdy nie krył swego
przywiązania do Kościoła, ale wykorzystany w odpowiednim momencie
dziejowym motyw "Polaka-katolika", umożliwił mu zebranie odpowiedniej
liczby głosów i stałą posadę w radzie miasteczka.
Nie powiem, pan Romcio nie zapominał o starych znajomych, zlecając
co jakiś czas firmie mojego ojca różnego rodzaju prace
budowlano-remontowe, dobrze płatne, jak to zwykle bywa przy
inwestycjach budżetowych.

Znajomość ową miałem nadzieję wykorzystać, gdy po skończonych
studiach, nie mogąc znaleźć pracy, wróciłem w rodzinne strony. Ojciec
niejednokrotnie proponował mi posadę w swoim przedsiębiorstwie, ale
nie upierał się, gdy stanowczo oświadczyłem, że planuję wyjechać do
Warszawy skoro tylko zdobędę doświadczenie. Jako, że byłem świeżo
upieczonym absolwentem administracji, pomysł odbycia jakiegoś stażu u
boku pana Romcia wydawał mi się dość trafionym planem. Niestety ten
dość szybko ostudził mój optymizm, kreśląc ponury opis sytuacji
kadrowej przed kolejnymi wyborami, co chwilę powtarzając jednakże
"Coś pokombinujemy", "Się pomyśli, się zrobi" i "Przypomnij mi się
kiedyś"

Letnie dni płynęły powoli. Matka niemal siłą zmusiła tatę do
wzięcia urlopu i wyjazdu nad morze, zostawiając mnie na straży domu.
Za dnia pielęgnowałem ogród, czytałem książki w cieniu drzew, by pod
wieczór, korzystając z szerokiego i nielimitowanego dostępu do sieci,
dawać upust swoim żądzom. Wchodziłem na czaty erotyczne w
poszukiwaniu partnera, a kiedy tylko znajdywałem kogoś odpowiedniego,
podawałem login skype i zaczynałem show.

W intymnej atmosferze sieciowego "sam na sam" przeistaczałem się w
bezpruderyjną Caroline.
Dawałam swym kochankom największą rozkosz, jaką tylko można zapewnić
na odległość pozwalając się tresować, ujeżdżając dildosy, męcząc
swego ptaka i jęcząc z rozkoszy. Kręcił mnie odgłos przyspieszonego
oddechu płynący z głośników, zaczerwienione twarze masturbujących się
facetów i ich oczy wychodzące z orbit w chwili, gdy sperma tryskała na
obiektyw kamery... a na deser skomlenie o choćby najmniejszą część
mojej garderoby i najwymyślniejsze sposoby mające mnie zachęcić do
spotkania.

Pewnego wieczora, przy nieźle zapowiadającym się numerku z
inteligentnie wyglądającym rudzielcem, pragnącym uprawiać cyberseks z
Caroline-lolitką, ni stąd ni zowąd szlag trafił łącze. Już miałam
przekląć providera, gdy dobiegł mnie stłumiony grzmot pioruna.
Zbliżała się letnia burza.
Zrezygnowana usiadłam na kanapie przed telewizorem i zaczęłam
przerzucać kanały, zupełnie gwiżdżąc na zdroworozsądkowe zachowanie,
które nakazuje wyłączyć wszelkie odbiorniki. Podciągnęłam nogi ku
tułowiu, jednocześnie rozsuwając kolana na boki, tak jakbym chciała
pokazać pop gwiazdkom z MTV, na co mam ochotę. Zsunęłam dłoń w okolice
krocza; pod jedwabiem koronkowych majteczek wyczułam ciepło kakaowego
oczka.
Za oknem lunął deszcz...
Krople deszczu wybijały o szybę rytm, który wydał się w tej chwili
idealną melodią miłości. Palcami wystukiwałam ten takt o swoją
dziurkę. Trudno - pomyślałam - muszę uwierzyć, że Wielki Brat patrzy...

- Diabli nadali... - usłyszałam za sobą.

- Jak pan tu wszedł? - wydukałam przerażona, widząc przemoczonego do
suchej nitki Pana Romcia, dodatkowo nie całkiem trzeźwego.

- Okno w gabinecie tatusia... - mruknął.

Woda ściekająca z jego ubrania, szybko utworzyła wokół stóp spore
jeziorko.

- Daj mi jakiś dres albo coś... przeziębię się w środku lata - rzekł
pan Roman i kichnął.

Nie czekając na moją reakcję rozpiął spodnie i
zaczął je ściągać. Jego wzrok padł na telewizor, gdzie Britney
skomlała, by rozgrzać ją jeszcze raz.

- Ladacznice... - sapnął pan Romcio zsuwając portki - ...dziwi się taka
potem, że kłopoty... tak wodzić na pokuszenie... Dasz ten dres?

Musiałam działać. Póki co, nie zwrócił uwagi na mój wygląd, wpatrując
się, jak sroka w kość, w popisy gwiazdki. Gdy chwycił koszulę i począł
ją niezgrabnie ściągać przez głowę, poderwałam się, by przebiec
koło niego.
Niestety, ścierpnięta noga odmówiła posłuszeństwa. Runęłam na
kolana, metr od pana Romcia, dokładnie w chwili, gdy mokra koszulka
poleciała w kąt. Otworzył szerzej oczy, jakby od razu wytrzeźwiał.
Spojrzał w telewizor i szybko przeniósł wzrok na klęczącą przed nim
istotę. Nie wątpię, ucharakteryzowana na potrzeby fatalnie
skończonego show, wyglądałam jak wierna kopia Britney: pończoszki
podkolanówki, kusa spódniczka, fikuśna koszulka, spod której
delikatnie wyzierała koronka stanika. Ledwo widoczny makijaż i peruka
z warkoczami dopełniały całości.

Pan Romcio zasapał. Oderwałam wzrok od jego oczu i spojrzałam na
wprost. Z nogawki slipów wysuwał się jego ptak.
O tak, panie Romciu. To jest ta chwila, kiedy może pan pokombinować,
pomyśleć, a ja zrobię wszystko, by pan przypomniał sobie i pamiętał.
Patrząc mu zuchwale w oczy powoli zsunęłam mu slipy do kostek.
Oddychał głośno i trząsł się. Koniuszkiem języka dotknęłam główki
jego fiuta, który stał teraz wyprężony tak mocno, że aż bałam się czy
nie pęknie. Był długi, choć raczej cienki, delikatnie wygięty do góry.
Dłonią sięgnęłam ku jego mocno owłosionemu kroczu i delikatnie
objąwszy potężne jaja, wsunęłam jego ptaka głęboko do ust. Pan Romcio
głęboko westchnął.

- Ladacznice... jawnogrzesznice - wydobywał się z jego ust cicho i
chrapliwie.

Podniosłam się z kolan.

- Caroline, mój ogierze, mów mi Caroline - zamknęłam jego usta
głębokim pocałunkiem - ...ale jak wolisz, mogę być Karolcią... Romciu.

Gwałtownie odepchnął mnie jedną ręką, przytrzymując za ramię drugą.
Nim się zorientowałam, zamachnął się i uderzył mnie w policzek.
Runęłam do tyłu.

- Ty niewdzięczna, mała ladacznico - warknął - Ty grzesznico ...

W ustach poczułam delikatny smak krwi. Romcio runął na mnie,
podciągnął spódniczkę i bezceremonialnie rozszarpał majtki. Jednym
ruchem rozsunął nogi i naparł na mnie.

- Nie..!.- jęknęłam odruchowo ni to z przekory, ni to z odruchu
sprzeciwu.

- Kochana córeczka tatusia musi być ukarana - sapnął Romcio i wepchał
się do mojej dziurki.
Była zbyt rozgrzana i wilgotna, bym czuła ból. To była czysta rozkosz!
Chciałam go całować i dziękować za zbawienie,
ale czułam, że to popsułoby całą zabawę.

- Tatusiu, nie! Tatusiu boli! Tatusiu kocham cię, już nie będę -
zaczęłam udawać płacz.

Romcio przygniótł mnie całym ciałem. Jego długi fiut momentami
zdawał się podchodzić mi do gardła, rytmicznie walił jajami o moje
pośladki.

- Niedobra... niegrzeczna... ździra... niedobra... grzesznica... - wysapywał
mi do ucha z każdym ruchem.

Gryzłam go po twarzy, drapałam po szyi, a on coraz bardziej czerwony,
przyśpieszał swe ruchy. W końcu wystrzelił trzema salwami i cudowne
ciepło rozlało się po mojej dziurce.

- Tatusiu... dziękuję. Jestem tylko twoja... - szepnęłam Romciowi do
ucha, gdy ten osunął się na mnie.
Przez chwilę leżał dysząc ciężko,
po czym powoli wyszedł ze mnie.

- Musiałem... musiałem dla twojego dobra...
- Wiem tatusiu, wiem...

Językiem dotknął wąskiej stróżki krwi w kącie moich ust.
- Przepraszam... - wyszeptał - przepraszam.
- Już dobrze tatusiu...
- Ciiii... wynagrodzę ci to...

Romcio jął mnie całować po ustach, szyi, piersiach, brzuchu, aż w
końcu doszedł do krocza. Najwidoczniej dopiero teraz zauważył, że moje
włosy łonowe są przycięte w równiutki trójkącik, przerzedzone jak to
u nastolatki. Uśmiechnął się i zanurzył twarz między moimi udami.
Przeszył mnie dreszcz rozkoszy. Romcio wędrował językiem wokół
pachwin, moszny, wsuwał go w kakaowe oczko. Był cudownie skrupulatny.
Jedną ręką podtrzymywał moje pośladki, a drugą dłonią rytmicznie
przesuwał po moim ptaku. Nim zdążyłam wystrzelić, objął główkę fiuta
ustami i spił mlecz do ostatniej kropelki.

Gdy leżeliśmy obok siebie, gładząc moje ciało wyszeptał:
- Możesz zacząć od poniedziałku... muszę cię jednak ostrzec: kochana
córeczka tatusia, czasem musi grzecznie zostawać po godzinach i
grzecznie robić to o co ją tatuś prosi.
- Dobrze tatusiu - uśmiechnęłam się.
- Wspaniale... kochana córeczka pomoże tatusiowi i ulży w bólu,
tak? - zapytał Romcio, jednoznacznie dając do zrozumienia, bym
tym razem ja popieściła jego fiuta ustami.

o2u.pl - 
darmowe liczniki