Dodaj swoje ogłoszenie (anons) || Więcej ogłoszeń
Strona główna
OPOWIADANIA:
Taniec erotyczny
Piękna studentka
Niespodziewana przygoda
Stara miłość
Turniej brydżowy
Impreza rodzinna
Zapłata za kurs
Czułam się dziwką
Agnieszka Wesele
Peter i Stepowe Konie
Urlop w Długopolu
Mama Pawła
Przygody Moniki- ciąg dalszy
Agata i ja
Magda 16
Tak się spuścić
Toaleta w kawiarni
Klapsy w pupę
Sny erotyczne
W autobusie
Fantazje o żonie dziwce
Pod nosem chłopaka
Córeczka
Noc przyjemności
Zielona szkoła
Zakończenim roku szkolnego
Malowanie u cioci Izy
Odwiedziny szwagierki
Młode cycatki
Jezioro
List od Beaty
Córka szefa
Koleżanka mamy
Gosposia
Bibliotekarka
Podglądacz
Instruktorka
Sex u lekarza
Dyrektorka na basenie
Kuzynka Monisia
Wywiadówka
Kąpiel Joanny
Matka kolegi
Czerwcowa wyprawa
Moje wesele
Szkolne zabawy
Nauczycielka od niemieckiego
Pani
Matka i córka
Przyłapana
Czystość aż do ślubu?
Walentynkowy samochód
Wyprawa na ryby
Tirówki
Moi studenci
Pani z agencji
Korepetycje
W autokarze
Wibrator
U Marka
Iza
Poznać lesbijki
Ankieter
Bez zbednych słów
Słodkie gody
Mała orgia
W pociągu
Bankiet
Pełna oddanie
Sauna pełna rozkoszy
17-letnia Bogini
Ciocia Ania
Piątkowy wieczór
Na tygrysiej skórze
Karina
Kawa jak afrodyzjak
Działkowe zabawy
Zdrada przez pomyłkę
Moje siostry II
Moje siostry
Pobożna dzieweczka
Masaż kręgów i nie tylko
Sylwester
Walentynki
Pijana koleżanka
Ehh miałam pecha
Trzech Budrysów
Masażyści i zabawki
Górksa przygoda z kuzynką
W pracy
Bal maturalny
Pierwszy trójkąt
Sąsiad
Zaplanowany seks
Tango w Pałacu
Szwagierka
Po weselu na dwa baty
Pierwszy raz w akademiku
Wakacje u Natalii
Dawna koleżanka

Wyprawa na ryby



Mój ojciec zawsze był pasjonatem wędkarstwa, jeździł nad jeziora, rzeki, różnego rodzaju potoki, czy też stawy hodowlane... Jego hobby stało się dla niego tak oczywiste jak jedzenie śniadania codziennie rano. Któregoś razu gdy przy śniadaniu przeglądał gazetę wędkarską, zobaczył ogłoszenie, które nawoływało ludzi do wypraw morskich na dorsze i to za niewielkie pieniądze. Tego samego wieczoru z organizował domową imprezkę i zebrał swoich znajomych by wspólnie wybrać się nad morze w celu połowów dorszy... Kilku znajomych z góry powiedziało: NIE! to nie dla mnie. Inni się zastanawiali i różnie to z tym było -jedni się zgodzili inni zaś odwrotnie. Skoro kilku znajomych zrezygnowało, to ojciec stwierdził, że weźmie i mnie -swojego 17-letniego syna. Zgodziłem się, bo stwierdziłem, że choroby morskiej nie mam, a wody się nie boję, bo skoro trenuję wioślarstwo, to co może mi być... No to stwierdziłem, że jadę! Następnego dnia ojciec pośpiesznie, zaraz po śniadaniu wziął telefon w swoje ręce i zadzwonił do człowieka, który zamieścił swoje ogłoszenie, jak się okazało człowiekiem po drugiej stronie słuchawki był Szyper tego właśnie kutra rybackiego, który widniał na zdjęciu... Po dłuższej rozmowie i po do informowaniu się mojego taty usłyszałem, że termin połowów ustalono na dzień 26 czerwca, ucieszyłem się bo to już było w wakacje...

Gdy nadszedł przed dzień połowów o 13.00 po południu, pod nasz dom podjechały dwa samochody a w nich nasi znajomi, którzy z nami jechali, pomyślałem sobie: Świetnie, sami starzy, i nikt w moim wieku! Heh... Chwile poczekali, aż my się spakujemy i wyruszyliśmy... Droga była w miarę bezpieczna i trwała 4 godziny w jedną stronę... Gdy tak jechaliśmy spoglądałem w każdej większej mieścinie czy są gdzieś jakieś ładne dziewczyny... Gdy dotarłiśmy na miejsce, do miejscowości Darłówko i zorientowałem się, że już jesteśmy na miejscu odrazu zacząłem pilniej się przyglądać tutejszym dziewczyną, tyle ładnych dziewczyn tam było -te z mieściny i te co na wakacje już tutaj przyjechały, że aż niewiedziałem za którą mam się oglądać... Pod wieczór poszedłem do portu zobaczyć tego kutra, którego to widziałem na zdjęciu i gdy go zobaczyłem dostałem kompleks mniejszości, wszystkie kutry z prawdziwego zdarzenia były jak dla mnie mega duże... Nasz kuter nazywał się DAR 167 i był cały niebieski z napisem Wędkarstwo Morskie... gdy tak przyglądałem się DAR 167, wydawało mi się, że w środku widzę jakąś postać z długimi włosami... Z Góry pomyślałem sobie: No ładnie Szyper jest długowłosy!??... No nic.. wruciłem na parking, gdzie to stały nasze pojazdy. Wiał straszny wiatr i w porcie było nieco niespokojnie, stwierdziłem zatem, że co mam robić i wsiadłem do samochodu, rozsunąłem sobie siedzenia i położyłem się spać gdyż była już godzina 23.00 a o 6.00 mieliśmy wyjśc z portu...

Wstałem jednak o 4.00 gdyż szumiące topole i wiejący wiatr nie pozwalały mi spać a do tego jeszcze ta niewygoda... Gdy wstałem, to zobaczyłem, że wszyscy jeszcze spią i niewiedziałem co ze sobą zrobić. Poszedłem spojrzeć jeszcze raz do portu czy może już ktoś jest na kutrze i popatrzę sobie jak pracują... Gdy doszedłem na miejsce i zobaczyłem, że DAR 167 stoi gdzie indziej byłem zaskoczony, bo komu by się chciało przestawiać kuter, zwłaszcza, że to było nie potrzebne, no nic... Gdy dochodziła 5.30 wszyscy jak na zawołanie pobudzili się i zaczęli szykować swoje przyżądy do połowów... Podpłynął do nas DAR 167,bo parking był z jakieś 20 metrów od kanału wychodzącego z portu na morze... Wszyscy się zapakowali i czekamy, aż most się rozsunie, bo tutaj w Darłówku jest jedyny w Polsce most, który jest rozsuwany na boki... Szyper kutra wychylił się przez swoje okienko i powiedział, że stan morza jest 4,5 w skali beuforte'a i bosman portu nie zezwala na wyjście... Co za kibel pomyślałem sobie, W tym czasie zaproponowano mi bym się przeszedł po mieścinie. Stwierdziłem, że ok, bo co mogę tutaj robić... Gdy tak przechadzałem się po Darłówku, zobaczyłem, że jest otwarta piekarnio-ciaskarnia. Miałem przy sobie trochę grosza, więc poszedłem kupić cosik świerzo upieczonego...

Gdy wszdłem do piekarni, zobaczyłem coś pięknego, zapewne miejscową dziewczynę, od profilu bardziej z tyłu wyglądała oszłamiająco, na nogach jakieś biało czerwone trampki do biegania, potem na nogach czarne obcisłe lajkry, które odbijały swiatło, potem założona obcisła bluza z tak zwaną kangurzą kieszenią z przodu i miała długie -bo do ramion włosy -szatynka. - Dzień Dobry! :) - powiedziałem dosyć głośno...
Spojrzała się na mnie i w tym momencie usłyszałem dwa głosy mówiące to samo: Dzień Dobry! - jeden należał do pięknej dziewczyny a drugi do ekspedietnki za ladą. Byłem w szoku, poczułem się jakbym zobaczył Jeniffer Aniston na żywo... Ta piękna twarz i te usta z super pomadką co kolor miała wiśiowo-różowy, czy coś takiego, Serce mi walnęło. Podszedłem do lady i usłyszałem:
- Co dla pana? - uśmiechnęła się expedientka.
- YY yy ja na razie niewiem, jestem tutaj pierwszy raz i poprostu nie wiem co wziąć, a coś bym zjadł, na razie zobaczę co jest...
W tym momencie, odbicie Jeniffer Aniston opuściło piekarnię, a mój wzrok chciał opuścić ją też - za dziewczyną... No ale sobie mówiłem, laska jak ich wiele... Spojrzałem następnie przed siebie i zobaczyłem drożdżówki i odrazu o nie poprosiłem, zapłaciłem i szybko wybiegłem z piekarni, chociażby jeszcze raz spojrzeć na te pięknie kształtne biodra i nogi, a także włosy... Ale niestety, nikogo już nie widziałem, a zatem wróciłem na kuter i dowiedziałem się, że wiatr słabnie i stan morza wynosi 3,5 stopnia w skali beuforte'a i tendencja jest słabnąca, a wyjdziemy napewno za godzinę czyli o 9.00 ... Niestety od 8.00 do 9.00 siedziałem w kajucie tam gdzie się podaje obiad i wypiłem trzy herbaty oglądając telewizję, gdy dochodziła 9.00 wyszedłem na pokład i spojrzałem, że mojego ojca nie ma... Jak się później dowiedziałem to zszedł pod pokład ale z drugiej strony -tam gdzie sypiają marynarze... Ja również tam poszedłem. Gdy byłem w korytarzu przed pomieszczeniem sypialnym usłyszałem jak mój tata rozmawia z marynarzem o starych wrakach, które już są dzisiaj żyletkami... No nic, przynajmiej posłucham historii i wszedłem tam...

O mało co mi nie stanął - w pomieszczeniu na wszystkich ścianach były powieszone fotografie z nagimi ciałami modelek i fotografie co modelki są w erotycznej bieliźnie... Odrazu sobie pomyslałem, że marynarze jak tu sypiają to na bank sobie walą konia... z megafonu wydobył się dźwięk, że o 10.00 jednak wyjdziemy w morze... Gdy nadeszla godzina 10.00 Bosman przez radio poinformowal ze stan moza jest 2,5-3 stopnia w sakli beuforte'a i to jest bezpieczne dla kutra... Rozsunął się most i wyszliśmy na pełne morze. Po 40 minutach zaczęło mi się robić nie dobrze i zwymiotowałem kilkakrotnie... Jednak próbowałem się utrzymać na podkładzie i nie robić przykrości memu ojcu, że wymiękłem. Musze kilka dorszy jeszcze złapać pomyślałem -bo dotąd złapałem 1-ego. Niestety nie mogłem, kazał mi kucharz zejść pod pokład i się położyć oraz zjeść chleb z solą... Do końca tego kosmicznego rejsu jak dla mnie pozostało 8 godzin, myślałem, że wypluję wątrobę... Zasnąłem leżąć na boku skulony i przykryty kocem... W tej samej kajucie z nagimi laseczkami na ścianach...

Po jakimś czasie usłyszałem, że ktoś do mnie schodzi, nie chciało mi się otwierać oczu bo jakoś nie miałem na to sił, weszła jakaś osoba i postawiła na stole jakieś przedmioty i wzięła zimny ręcznik i przyłożyła mi do czoła... Byłem pewny, że to mój tata, albo przemiły kucharz, trwało to z 15 minut. Człowiek wstał odłożył recznik i słyszałem jak otwiera drzwi by wyjść z pomieszczenia, ledwo otworzyłem oczy i spojrzałem na człowieka od tyłu... Nie mogłem dojrzeć, bo oczy miałem trochę zamglone, ale w kocńu dojrzałem. Patrzę i widzę znajomą mi sylwetkę dziewczyny, mówię sobie, że gdzieś widziałem już coś takiego, te same ubrania i te same długie włosy, Nie szybko się zorientowałem, że to była dziewczyna z piekarni, gdyż mój tok myślenia był bardzo wolny... Gdy zamknęła drzwi i wyszła z kajuty, podniosłem się i spojrzałem co to za rzeczy zostały przez nią przyniesione?! Ujrzałem, że to gorąca herbata, z mięty, która jeszcze parowała i miseczka z zimną wodą by zamaczać ręcznik! I właśnie do mnie dotarło, że to ona mi przykładała ręcznik do czoła i to był jej dotyk na moim czole... Wypiłem herbatę i położyłem się dalej spać.... Po jakimś czasie zostałem zbudzony tymi samymi krokami w korytarzu przed kajutą ... Pomyślałem, że to ona znowu do mnie schodzi ... Zacząłem się bać pierwszego kontaktu języcznego (czyli rozmowy :)) z nią...
Weszła i powiedziała:
- O! Już wypiłeś herbatę, którą dla ciebie przyrządziłam? - sympatycznie spytała...
Odwróciłem się do niej i spojrzałem na jej twarz i wyksztusiłem z siebie:
- Tak!, dziękuję!, bardzo mnie rozgrzała...
- Herbata ciebie rozgrzała?! Czy może te zdjęcia, które tutaj wiszą na ścianach? - zrobiła niewinny uśmieszek..
- Yyyy yyyy Herbata odpowiedziałem, ale zdjęcia też są fajne - ledwo co odpowiedziałem, po jej szokującym pytaniu...
- Jak masz na imię? - usłyszałem - Bo ja jestem Kasia i to jest kuter mojego ojca...
- A ja jestem Darek i mój ojciec tutaj łowi, a ja miałem z nim, ale mi to nie wyszło... Niestety, a myślałem, że nie mam choroby morskiej, a tu taki zonk...
- Nie przejmuj, się! No bo skąd mogłeś wiedzieć, a tak to przynajmiej sobie pogadamy. I uśmiechnęła się.
- No ja też się cieszę... Czy to ciebie widziałem dzisiaj w piekarni? Rano gdzieś około 6.00? Bo tak mi się zdaje... - wypowiedziałem.
- Tak, rzeczywiście tam byłam i Ciebie widziałam jak mi się przyglądałeś :) A byłam tam po świeże pieczywo dla kucharza bo jest potem przewidziany posiłek... odparła.

Rozmawialiśmy tak o sobie przez jakieś następne pół godziny i jej podziękowałem za ten ręczniczek... w końcu zapadła chwilowa cisza, Kasia przysiadła na łóżko obok mnie i założyła nogę na nogę. A ja zacząłem się przyglądać zdjęciom na ścianach... Po dłuższym milczeniu chciałem coś powiedzieć, żeby nie było takiej stypy no i powiedziałem: Ładne cipeczki tutaj mają - powiedziałem z uśmiechech i odwróciłem się by spojrzeć na Kasię, Nie zdążyłem bo własnie ujrzałem jej dłoń na mojej twarzy... No tak - pomyślałem sobie, że poczuła się urażona, a ja myślałem, że kupi ten żarcik, a tu masz, trzeba było tego nie wypowiadać...
- To są ładne cipeczki? Wiesz co? ty mnie teraz uraziłeś! - zobaczyłem jej wzburzenie na twarzy - Idę sobie stąd! - i wstała wzięła ręczniczek i kubek po herbacie i wychodziła...
- Ale Kasiu, ja nie chciałem, żebyś się źle poczuła - wypowiedziałem błagającym głosem. I znowu widziałem ten sam widok, tej samej kasi jak wychodzi z kajuty, znów pomyślałem jakie ładne nogi i te włosy... Ale cóż teraz to już to spaliłem, trzeba było siedzieć cicho...
Pogapiłem się jeszcze chwile na te zdjęcia, które zrobiły teraz taką burzę i znów zasnąłem przykryty kocem....

kliknij Gdy znowu spałem, poraz kolejny usłyszałem jak po schodach ktoś do mnie schodzi, byłem pewny ,że to tata idzie zobaczyć jak ja się czuję, Nie otwierałem oczu, bo poco... Postać weszła do kajuty i otworzyłem jedno oko tak na połowę i widziałem jakąś białą sylwetkę, która majstruje cos przy drzawiach, nie wiem kto to był bo oczy miałem zamglone... Zamknąłem oko i usłyszałem głos Kasi, który był raczej groźnym głosem: - Która cipeczka ci się tak najbardziej podoba? co? już mi tu mów?! - zszokowałem się, otworzyłem oczy i przetarłem ślepia, teraz dobrze widziałem i patrzę, a tu Kasia stoi przy zdjęciach w innym ubraniu niż w tym co była dotychczas! Na nogach miała buty na obcasach -które to właśnie mnie zapewniły, że to schodzi mój tata, Potem miała białą spódniczkę mini co spowodowało, że zacząłem się podniecać, no bo gdy teraz widziałem te piękne nogi w całej okazałości mogłem sobie powiedzieć, że jestem szczęściarzem, a na górze miała białą obcisłą koszulkę, która to opiewała jej bardzo kulisty stanik... Odrazu wstałem na nogi i zacząłem coś tam mamrotać pod nosem, ale nawet sam niewiem co...
- No co tak stoisz? Dalej mów mi tutaj, która cipka ci się podoba, bo zaraz dostaniesz drugiego plaskacza!! - udawała zdenerwowaną...
- Podoba mi się ta z tym trójkącikiem między nogami! - odparłem szybko i stanowczo.
- Ta z tym trójkącikiem powiadasz... hmm no ładna nie dziwie ci się, a może jakaś jeszcze?
- Tak jeszcze ta z tą erotyczną bielizną i ta z tym motorem na zdjęciu, potem szeroka na łóżku i jeszcze ta fotografia na balkonie. I tutaj jeszcze z tą podniesioną spódniczką, i ta cała goła tutaj i też ta blondynka... tak wyliczałem i wyliczałem.
- Dobra skończ już! - podeszła do mnie i ku mojemu zdziwieniu dostałem ogromny pocałunek w usta, był tak namiętny, że aż mi zabrakło thu. Nigdy się nie całowałem i teraz poczułem co to jest... To było tak przyjemne, że odrazu odwzajemniłem jej jeszcze bardziej namiętny pocałunek w usta, serce zaczęło mi bić szybciej, a ja czułem jak coś się zaczęło w moim życiu a coś skończyło...
- A może chcesz zobaczyć moją cipkę? zamknęłam drzwi, więc nikt by nam nie przeszkodził w poznaniu swojego ciała, to jak chcesz? - spojrzała na mnie swoim urodziwym wzrokiem - Dobra wiem, że chcesz - i znowu mnie pocałowała...
Gdy skończyła, usiadła na łóżko i położyła sie tak jak ja leżałem tylko z tym, że leżała na brzuchu.
- No podwiń mi spódniczkę i popatrz sobie ale nie dotykaj! - zastrzegła się...
- Świetnie! - odparłem - jeszcze nigdy nie widziałem żadnej cipeczki na żywo...
- No to teraz masz okazję - z uśmiechem na ustach powiedziała...
Chciałem podwinąć jej spódniczkę mini, ale nie dało się bo była zabardzo obcisła. No to pomnyślałem sobie, że co by się stało gdybym ją poprostu zdjął? Chyba nic... Zacząłem zdejmować jej minówkę, na początku było ciężko potem lżej i cała była już przy kolanach, teraz musiałem zdjąc jej buciki -poszło mi to bardzo sprawnie, i wnet pośpiesznie zdjąłem z niej mini... Ale to nie wszystko, gdy zdjąłem z niej mini to teraz ujrzałem, że ma na sobie bielutkie stringi, które jeszcze co nieco zasłaniały. Gdy je chwyciłem by je zdjąć usłyszłaem, że nie mam tego robić i że zobacze to i bez zdjęcia stringów... No to spytałem - Jak?
- No jak jak? Odsuń sobie ten paseczek, to zobaczysz! - powiedziała.
- No ok.
Wziąłem rozsunąłem jej troszeczkę nogi, tak bym widział cipeczke i zacząłem odsłaniać jej stringi... Byłem tak podniecony, że musiałem się ograniczać z podnieceniem... Moim oczom ukazała się jej cipeczka -zaróżowiona i jak dla mnie piękna...
- Więc tak wygląda to co nas facetów podnieca? - spytałem.
- No właśnie tak! Ale patrz to!
Wzięła swoją rączkę i położyła sobie od dołu na cipce i zaczeła rozwierać wargi sromowe i przejeżdżać paluszkiem po wewnętrznej ich stronie... Byłem w szoku... Wkrótce skończyła i zasłoniła swoimi stringami różowość swojego ciała. Widziała, że to mnie mocno rozpaliło...
- Gdzie się tak śpieszysz? Przychamój trochę. A teraz dla rewanżu pokaż mi swojego ptaka! Szybko! - i znów ten ostry dźwięk z jej ust sie wydobył....
- Ja?!
- No a masz tutaj kogoś innego, kto by miał ptaka?
- No nie ma tu nikogo! Ale jak chcesz sobie popatrzeć to musisz się tam do niego dostać, ale nie dotykaj! - rzuciłem słowem.
- Dobrze jak chcesz!
Usiadłem na łóżku i zaczęła mi zdejmować buty, potem rozpinać rozporek i zdjęła spodnie, były jeszcze na drodze moje bokserki, ale powiedziałem, że tym już sam się zajmę... i Wyciągłem swojego ptaka na zewnątrz, i widziałem jak się jej oczy błyszczą z zaciekawienia... A teraz patrz to! i zsunąłem sobie naplętek z żołędzia...
- Jest piękny! Dlaczego nie mogę podotykac? cio? - spytała niewinnym głosem ...
- Bo ja nie mogłem! A Chciałbym! - naprawdę :)
- No ja już wiem, że ty byś chciał i ja też bym chciała... No to co nam stoi na przeszkodzie?
- Myślę, że nic ... - i schowałem go w bokserki.
Siedziałem na łożku w bokserkach oparty plecami o ścianke a Kasia usiadła mi bokiem na nogach i zaczęliśmy się namiętnie całować. Objąłem ją i przycisnąłem bardziej do siebie. Po kilku minutach namiętnego całowania się, wzięła moją rękę i położyła sobie na swojej piersi i powiedziała.
- Weź pomacaj i sprawdź czy są twarde... Zaskoczyła mnie niesamowicie :) Zacząłem poruszać jej piersią, raz w jędną stronę, raz to w drugą i tak cały czas w tym czasie się dalej całowaliśmy...
Po chwili spytała:
- I co jakie są? - zdenerwowanie spytała...
- Wiesz co? Przez materiał coś nie moge wyczuć, bo wiesz masz stanik i koszulkę, to jakoś tak, wiesz, musiałbym je pomacać bez ciuszków... ale ja nie chcę cie zmuszać, więc nie mogę ci określić jakie są...
- No to na co czekasz zdejmij mi koszulkę i odepnij stanik, ale wiesz teraz to musisz też sprawdzić moje sutki jakie są!
- No dobra da się zrobić! - w duchu sobie pomyślełem: Tak! to było moje dobre zagranie... Gdy ją rozebrałem i siedziala na mnie teraz już tylko w samych stringach obieła mnie rękoma za szyję i przyciągnęła do mnie swoje usta, a ja w tym czasie macałem jej jedną ręką jakże piękne cycuszki, nie były ani stożkowate ani obwisłe. Było widać dobrą pielęgnację ciała. Byłem tak podniecony, że z bokserek wyskoczył mi mój ptaszek jak go nazwała. Niezauważyła tego, bo się całowliśmy, ale poczuła jak mój fiutek ociera się o wewnętrzne strony jej nóg. Poczuła to i przestała mnie całować, spojrzala na mojego mena, uśmiechnęła się do mnie i zaczęła jedą ręką bawić się moim małym... Dobrze go poznawała, kręciła nim w jedą i drugą. Przycisnęła, to zdjęła napletek i tak dalej. Po krótkim czasie zauważyłem, że ją to mocno rajcuje i zauważyłem jak sutki jej wybiły... Wziąłem ją podniosłem i posadziłem na mnie okrakiem, teraz się nachyliłem i zacząłem całować jej piersi, było jej bardzo dobrze bo zaczęła pojękiwać, co dało mi znak, że mogę tak robić dalej... Zacząłem przygryzać jej sutki, a ona w tym czasie wzieła w jedną rękę mojego małego i się nim bawiła a drugą rączkę wsadziła sobie w stringi i bawila się swoją różową cipeczką... Byłem tak podniecony, że już dochodzilem do wytrysku, nagle krzyknęła:
- Stój!
Przestałem ją całować po piersiach, a ona chwyciła z całej siły mojego herkulesa i ścisnęła go. Spytała:
- No i co? Jak tam moje piersi? Podobają ci się? Są na tyle twarde tak jak lubisz?
- Kasiu są dla mnie boskie, w życiu nie widziałem piękniejszych piersi, a sutki masz bardzo badzo słodziutkie... A jak tam mój ptaszek? dobrze się trzyma? :) Spytałem.
- Dobrze... Masz bardzo fajnego ptaszka... i w tym momencie przyłożyła go do swojej cipki przez stringi, co spowodowało, że się super poczułem...
- Chcesz teraz podotykać mojej cipeczki? -spytała.
- A chcę! - Odparłem.
- To może się teraz rozbierzemy na golasa obydwoje? -zaleciało uśmiechem na jej twarzy.
- Dobrze, to może rozbierzesz mnie do końca i ja ciebie co? - zachęciłem.
- No to ściągaj koszulke, i bokserki!
- Koszulke mogę zciągnąć, ale bokserki to ściągniesz sobie sama! - i znów zachęcilem...
Obydwoje wstaliśmy i na stojąco zdjęła ze mnie moje szorty, położyłem ją na plecach tak, że widziałem ją całą z góry, dałem jej ogromnego całusa potem zszedłem przez szyję na piersi i z piersi na brzuszek... oderwałem się od niej i chwyciłem stringi w pasie by zsunąć je po nogach w dół, gdy coraz bardziej odsłaniałem jej cipeczke, znowu mi ostro stanął. Zauważyła to i się ucieszyła:
- Cieszę się, że mój widok tak ciebie podniecił :)
Widziałem jej wzgórek łonowy i pięknie przystrzyżone włoski w standardowy trójkącik. Położyłem się obok Kasi i zacząłem się z nią znowu całować, a ona leżąc na plecach rozszerzyła nogi i wprowadzila tam moją dłoń. Całowałem ją namiętnie i jednocześnie czułem kobiecą cipeczkę, to było niesamowite, penetrowałem ją z wierzchu i nie wsadzałem paluszków do środka, bo niewiedziałem jaka będzie jej reakcja... Po chwili sama wyszeptała:
- Włóż mi paluszek do środka, proszę!
No to ja w tym momencie radość i zacząłem bardzo delikatnie rozwierać jej wargi sromowe, było bardzo wilgotna, i lepka, co ułatwiło mi penetrację jej cipeczki. Trafiłem na łechtaczke, gdy to poczuła, wyszeptała:
- Pobaw się nią trochę dłużej...
No to ja jak na rozkaz, zacząłem się tam nieźle zadomawiać. Kasia zaczęła szybciej oddychać i ostro ładowała mi do buzi swój języczek, rękoma mnie objeła za szyję i zaczęła, nieźle krzyczeć z rozkoszy! Błagała, by to się nieskończyło... Z cipki dosłownie lały jej się soczki, w końcu dostała orgazmu, że aż poczułem jej skurcze na swoich palcach... Wyjąłem paluszki i je polizałem, były niesłychanie słodkie... Ona uspokoiła się trochę, ale ja byłem wciągle naładowany podnieceniem... Gdy się uspokoiła wstaliśmy i kazała mi się położyć tak jak to ona teraz leżała i wyszeptała cieniutkim głosem:
- No to zrobie ci teraz loda.
Leżałem tak i zbliżyła się do moich ust, pocałowała mnie i powiedziała, że mi dziękuje, że tutaj jestem... potem zeszło na klatkę piersiowową i dotknęła palcami mojego peniska, ruszała nim w górę i wdół, w górę i wdół, chwyciła mnie jedną ręką u nasady a drugą położyła na trzonie ... Schyliła się i pocałowała mojego nieśmiałego ptaka, zaczęła nim ruszać i wsadzila go sobie do buzi... Było bosko, czułem jak krew we mnie się burzyła. Nigdy tak dobrze w fiutka mi nie było. Zaczynałem dochodzić, i powiedziałem do niej, żeby się zatrzymała... Spojrzała na mnie i spytała się:
- Co? źle robię? nie tak ?:(
- Tak! tak jest świetnie, ale wpadłem na fajny pomysł, myślisz że tylko ty chcesz coś mieć w buzi? Dalej, bo ja też chcę coś poczuć... Obróciłem ją na pozycje 69 -miała tak czystą i piekną pupcie i cipeczke że odrazu wziąłem się do roboty... Pierwsze co wyjęczała zanim znowu wróciła do swojej robótki to:
- OH! mój ty dziku ...
Zacząłem jej ssać wszystkie soki co chwile wcześniej póściła i byłem zadowolony, że to wszystko jest takie przyjazne i smaczne i w ogóle super. Znowu mi robiła lodzika. Zaczynała łagodnie i robiła to coraz bardziej ostro, w końcu doszedłem do siebie i chciałem trysnąć, a ona wzięła go do buzi i... I dostałem oragazmu i wszystko co w sobie miałem znalazło się w buzi Kasi, Połknęła, wszystko. Bałem się co teraz powie, a ona nic nie powiedziała tylko robiła mi dalej lodzika -byłem pod wrażeniem. W krótce po moim wybuchu ja spowodowałem u niej kolejną fazę orgazmu... Lizałem jej łechtaczke i robiłem palcówkę, a ona znów krzyczała i znów orgazm, to juz drugi... Skończyła lizanie pałki...
Zeszła ze mnie mimo to, że tego nie chciałem ... Ona wstala i podeszła do drzwi a przy drzwiach byla niska szafka. Patrze a ona zza szafki wyciąga jakieś rzeczy... Wzięła jedną z nich i wróciła na łóżko.
- O! Patrz znalazłam wibratorek, wiesz co się z tym robi? :)
- No pewnie, że wiem, widziałem na filmach - odpowiedziedziałem.
- A zrobisz tak jak na filmach? Proszę proszę...
- No ok ... to daj mi to.. i się połóż na łóżko a ja się z tym zapoznam ..
Położyła się i rozszerzyła swoje piękne nogi, a ja wziąłem wibrator, który był długi i cały bialutki... Był na baterie a i tak był giętki jak prawdziwy penis... Polizałem go by troche nadać mu wilgotności. Następnie zacząłem robić nim koła wokół cipeczki Kasi, trochę ją to rajcowało, bo sutki znów stały jak rakiety gotowe do startu... Krążyłem wokół i wkońcu powoli i delikatnie zacząłem go wsuwać do dziurki Kaśki... było ciasno jak cholera... zacząłem rytmicznie poruszać w niej tego łepka, najpierw tylko główka, bo reszta nie chciała wejść do środka, potem trochę weszło, ale to nie bylo to... po pewnym czasie, wydobyła z siebie nowe soczki. Natychmiast schyliłem się by je wylizać. To była rozkosz, najpierw wibrator jeżdżący w jej cipce i teraz jeszcze jezyczek dookoła... Znowu mi stał... Widzieliśmy, że mamy zamałe doświadczenie z tym wibratorkiem, więc kasia kazała mi go wyjąć i oblizać... Zrobiłem to i się spytała:
- I jak ci smakuje?
- Super, ja chce tego jeszcze! - odparłem.
- Tak? No to sobie wyprodukuję, a ty mi to zliżesz, a teraz wsadź mi wibrator do pupci, chce go tam poczuć...
No dobra, teraz pupcia. Wibrator byl sliski i lepki. Myślałem, że nie będzie z pupcią problemu, ale wiadomo, że jak już wejdzie to będzie z nim super potem... Nie chciałem by ją to zabolało, tak więc najpierw próbowałem wsadzić jej paluszka, by rozszerzyć jej skurczoną dziurkę... Udało się wszedł, teraz muszę nim pojeździ w te i we w te. Czułem jak się zaczyna powiększać, Próbowałem dołążyć drugi paluszek, jakoś to mi się udało, i tu znów chwila próby rozszerzenia dziurki... jest teraz trzeci paluszek i udało się paluszki ładnie wchodzą i wychodzą z tylnego otworku Kasi... Wyjąłem palce i wsadziłem za to wibrator... Udało się, wszedł. Zacząłem nim wolno poruszać, i tak coraz wolniej i wolniej, aż przestałem. Zostawiłem na chwilę wibrator w pupci Kaśki, i zacząłem ją całować w usta, Wyszeptała:
- Jesteś cudowny i delikatny...
Po chwili przerwy na całowanie się zacząłem dalej zajmować się pupcią Kasi, zacząłem powoli i coraz szybciej mieszać jej wibratorkiem w pupci, znowu zaczynała dostawać orgazmu, znowu zaczynała krzyczeć.. Robiłem to coraz szybciej i głębiej tak by go czuła... Kasia zaczęła krzyczeć i rozszerzyła maksymalnie swoje nogi aja zanurzyłem się języczkiem do jej cipeczki i czekałem na dawkę słodziutkich soczków... Jest są pierwsze krople, chwila potem i cały strumień wylądował u mnie w buzi...
- Daj popróbować jak smakuje! - i znów głebokie pocałunki z języczkiem...
- Teraz ja chciałbym posmakować siebie, dało by radę coś z tym zrobić? - spytałem.
- Oczywiście Darku, przecież jest 3:1, powiedziała... daj no mi tutaj tego twojego ptaszka, to siostra Kasia się nim zajmie...
I znowu lodzik... Jak mi dobrze, byłem w niebie... Dochodziłem bardzo szybko do siebie, bo podniecony byłem niesamowicie... I znów trysnąłem jej do buzi... teraz wszystkiego nie połknęła, natychcmiast zaczęliśmy się znowu całować, było super...
- No to już 3:2 - wypowiedziała i wstala ponownie do szafki przy drzwiach...
- A wiesz co jeszcze tutaj mam słodziutki? - ironicznie spytała.
- A niewiem, a co masz? - zaciekawiony.
- A mam coś, co założysz sobie, jak ci znowu postawię twojego mena...
- Prezerwatywy? czyżby? - bałem się tego powiedzieć...
- Tak prezerwatywy...
No to daj mi tutaj członka, to trochę go wymientolę i odrazu powinien ci stanąć, no chyba, że już ciebie nie podniecam... - dodała oliwy do ognia!
- Jak mnie nie podniecasz jak podniecasz...
Wzieła go w dłonie i dotknęła nim swojej cipeczki, byłem znowu w tym miejscu jak facecik czuje, że coś mu rośnie... I po chwili był już gotowy...
- A teraz nałożymy ci gumeczkę i włożymy mi ją w cipeczkę?! Dobrze? :) - z uśmiechem na ustach...
- Nie musze ci mówić, co to delikatność, bo widzę, że wiesz...
Wstalśmy oboje i poprawiliśmy łóżko... Zaczeliśmy się na stojąco całować i pod wpływem tego poczuła przy swojej cipce stojącego pana w gumie.
Położyłem ją na łóżko i rozłożyłem jej nogi... stałem na kolanahc to podniosłem jej pupcie i przybliżył4em jej cipeczke do swojego fiutka... Zbliżałem się do niej i już zachwilę zacząłem w nią wchodzić, było tak samo ciężko jak z wibratorem, wszedł tylko mój żołądź, a do nasady jeszcze daleko ...ale zacząłem w nią pchać mocniej, zaczęła jęczeć. Wszedłem w nią mocno i zdecydowanie ale delikatnie i tutaj mocno zajęczała, spojrzałem na swojego pana i zobaczyłem, że na prezerwatywie jest trochę krwi... Dopiero teraz zorientowałem się, że była dziewicą... Jeju Ale zemnie szczęściarz, mam swój pierwszy raz z dziewicą :) Teraz członek już ładnie wchodził i wychodził, zacząłem coraz szybciej i głebiej...
- Tak darek tak, pieprz mnie, jeszcze jeszcze, tak mocniej...
Poruszałem się w niej bardzo szybko, aż samemu zacząłem kondycyjnie wysiadac, Zauważyłem, że Kasia nie jęczy już z bólu, ale z przyjemności...
- Jeszcze jeszcze, Jestem twoja, nie przestawaj!
A ja przestalem by zmienic pozycję - trochę ją to ostudzilo, ale dalej mogłem znowu ją doprowadzać do szczytu, zdjąłem jej pupcie z mojego członka n łóżko i rozchyliłem jej nogi ... Powtórnie wszedłem w nią bez problemu. Położyłem się na niej i zacząłem ją całowaćw usta a rękoma dotykałem jej cudnych piersi... Upychałem w nią mocno i bardzo szybko... Wkońcu dostała orgazmu, gdy ja w tym czasie trysnąłem w niej ... Było cudownie... Jeszcze trochęw niej pobyłem i wyszedlem z niej ... Zdjęła ze mnie gumą i to co było w środku z lizała do buzi... Bylo bardzo przjemnie... Do końca połowów zostały 2 godziny .. Nastawiliśmy się teraz już tylko na całowanie... całowaliśmy się jeszcze przez jakieś 40 minut... Kończył się rejs i ona zaczęła się ubierać, tak jak zresztą i ja założyła stanik, koszulke, potem stringi i minówkę... Po chwili jednak zdjęłą stringi i mocno nimi przejechala po swojej cipce wycierając swoje soki i wręczyła mi mówiąc:
- To na pamiątkę naszego pierwszego razu, weź to i jak będziesz się ze sobą bawił to myśl o mnie... a Ja dałem jej bokserki i powiedziałem:
- Byłaś boska, jak będziesz się bawić wibratorem to pamiętaj o mnie a ja dziękuję ci za moje pierwsze pocałunki i wogule wszystko pierwsze... Dziękuję!
A teraz uciekaj, by nas nie zobaczyli wspólnie, tym bardziej, że nie masz na sobie zadnych majteczek... a ja bokserek... Darek Spotkam ciebie jeszcze kiedys? - zapłakała.
- Tak napewno! bo przyjeżdżam tutuaj za miesiąc ... Masz tutaj mój numer telefonu i daj mi swój...
- Dobrze a ja mam tutaj dla ciebie swoje zdjęcie, które jest podobne do tych co wiszą tutaj na ścianie... Mam ładnie rozwartą cipeczkę i wiesz... No wiesz co masz z tym zrobić niem? :)
To ja teraz uciekam... Ale jeszcze muszę się pożegnać z twoim małym i rozjechała rozporek i wyciągneła mojego mena i dała mu buziaka... Ja na to, że też muszę sie z czymś pożegnać i chwyciłem ją za cipeczkę, wsunąłem palec i potrzymałem łechtaczkę mówiąc papa moje złote strumienie... I uciekła do swojej kajuty obok kajuty szypera... a ja przyjechałem do domu i nie mogłem o niej zaponieć, Zawsze gdy się zabawiałem miałem przed sobą jej zdjęcie i stringi w ręce, które nią pachniały ... A to co się stało miesiąc potem napiszę już wkrótcę ....
o2u.pl - 
darmowe liczniki